menu

sobota, 9 lipca 2016

Obóz dzień 07.07

Dziś Gabi ma urodzinki!
Najlepszego Gabi!

A tak poza lizakami, cukierkami i innymi słodkościami...
Farbowaliśmy tkaniny. EKOLOGICZNIE farbowaliśmy tkaniny!
Eko, tak jak robili to nasi przodkowie, czyli za pomocą buraków, szczawiu, kory itp.
Rano odbyły się wykład i poszukiwania składników, dzięki którym moglibyśmy farbować.
Po południu nauczyliśmy się w jaki sposób należy związać materiał, aby wyszedł ciekawy wzór.
Wieczorem odbył się kominek, gdzie zastępy przedstawiły nam genezę powstania nazw zastępów.















czwartek, 7 lipca 2016

Obóz dzień 06.07

Nastał ten czas!
Nastał ten dzień!
W końcu o godzinie 11:30 otworzyliśmy na chwilę bramy obozu, aby pokazać światu jak się buduje i tworzy prawdziwy Słowiański Gród!
Odwiedziliśmy też inne podobozy i opracowaliśmy już plan ataku i zabrania flagi podczas nocnych podchodów.
Zuchy wypróbowały prycze w podobozach.
Po południu dowiadywaliśmy się genezy imion Słowiańskich i poznali jakie zostaną im nadane po przejściu próby Słowianina.
A wieczorem uczestnicy ukończyli chorągwie i herby swoich plemion, a także przygotowały genezę powstania swojej nazwy, którą będą przedstawiać na kominku w kolejnym dniu....















Tulimy <3

Obóz dzień 05.07

Tego dnia Ola obchodziła swoje 14 urodziny!
Ola jeszcze raz WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!

Zuchy wybudowały "Alejkę Zuchową", czyli drogę z furtką do namiotu Komendantki Zgrupowania Obozów Hufca Łódź-Bałuty oraz na podobóz Szczepu "Puszcza", który dopiero powstanie.

Udało nam się zrobić krótką przerwę po obiedzie, na nabraniu sił. Zuchy grały w gry, harcerze śpiewali i grali na gitarach, a kadra opalała się w promieniach słońca, którego ostatnio jest dość mało.

 No to podrzucamy Olę!


 Budowniczowie w pełnej okazałości!


Zasłużony odpoczynek!

Obóz dzień 03.07 - 04.07

Budujemy nowy dom, jeszcze jeden nowy dom...
Pionierka, pionierka i jeszcze raz pionierka.
Trzeba było jakoś ogarnąć to co udało nam się do tej pory stworzyć i przygotować komfortowe posłania i półki dla mundurów.
Zajęło nam to DWA DNI!
Ale efekt końcowy był tego wart, zwłaszcza, że większość okazała się trzymać po raz pierwszy młotek w ręku w swoim życiu....
W Niedzielę, wieczorem udaliśmy się do kościoła, na mszę.
Po drodze znaleźliśmy Stanisława (czytaj wielki pieniek do siedzenia) i przetoczyliśmy go do podobozu.

W poniedziałek znów czekało na nas dużo pracy przed otwarciem obozu i pierwszym apelem.
W między czasie chłopaki otrzymali alarm eskimoski (dla niewtajemniczonych powiem, że chodzi o to, żeby wszystkie rzeczy z plecaka założyć na siebie w przeciągu 5 minut), aby mogli znaleźć swoje rzeczy w namiocie... Kadra bywa czasami taka pomocna :)
W między czasie zuchy zwiedzały okolicę w poszukiwaniu wielu przydatnych patyków na płot :)

A na koniec....

Harcerski dowcip dnia:

- siiiiiiiiii - Piotrek
- co robisz? - Ktoś z harcerzy
- siiiiii. Udaję wiatr. Siiiiiiii. Od czajnika się nauczyłem. - Piotrek
KURTYNA



 Pierwszy raz używamy nowego świdra!

 No i maszt wkopany!


 Obiadek :)




 A w podróży z kościoła....


 Chwila odpoczynku przed dalszym noszeniem drewna

 Pionierka






 I alarm eskimoski.

 Zuchowy spacer nad jezioro.


Obóz dzień 02.07



 Ruszyliśmy na wyprawę w poszukiwaniu nowego lądu pod naszą osadę.
O 15:30 znaleźliśmy idealne miejsce na odpoczynek i tam nagle zobaczyliśmy naszą polane! Niestety zastała nas ulewa. Zatem po szybkim posiłku kilku śmiałków (czytaj kadra) rozpoczęło wyścig z czasem i żywiołem, rozstawiając namioty do spania.
Po kolejnym posiłku udaliśmy się wszyscy o 23:00 na zasłużony odpoczynek.